poniedziałek, 25 marca 2013

Wambierzyce burasami stoi

Mroźna Niedziela Palmowa, ale nic to. Już od tygodnia z moim Kochaniem planowaliśmy wycieczkę do Wambierzyc i Polanicy Zdroju śladem filmu Sylwestra Chęcińskiego "Wielki Szu". Tak! Tak! Wambierzyce to właśnie filmowy Lutyń, a stacja kolejowa w Polanicy Zdroju, to stacja w Lutyniu. Przy okazji oględzin miejsc z kadrów filmowych, koniecznie było wstąpienie do Bazyliki oraz przejście Kalwarii wambierzyckiej. 
Schodząc z Kalwarii spotkaliśmy drobną, półdziką, burą koteczkę, która widząc nas natychmiast podeszła by się przywitać jednocześnie prosząc "na rączki", "ogrzej mnie". Wtulała się we mnie, mrucząc i ugniatając mnie z zachwytu. Niestety, zabrać koteczki nie mogłam. Pożegnaliśmy się z buraską, która jeszcze przez kilka metrów szła, a nawet biegła za nami, aż przysiadając zrozumiała, że niestety, musi zostać.
Pod Bazyliką bury kot idzie w naszą stronę. Myślę - czyżby buraska nas odnalazła? Moje Kochanie zaczekał na burasa, który okazał się być nie buraską, a buraskiem i z miejsca chciał zaznaczyć przynależność do mojego polówka. Szkoda było zostawiać te burasy, ale cóż... w domu czekały na nas nasze własne. Jeszcze przez godzinę rozpływaliśmy się z moim Kochaniem z zachwytu nad koteczką, która skradła nasze serca. 
Postanowiłam, że od dzisiaj wzbogacę zawartość mojej torebki o saszetki z kocią karmą.




 

A w domu.... W domu już na mnie czekał wytęskniony mój buras.

Kocham burasy <3 A tego małego skubańca najbardziej!



19 komentarzy:

  1. bardzo fajny pomysl z ta saszetka w torebce, a nie boisz sie brac obcych kotow na rece, ze cie podrapia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, to jest bardzo dziwne... Nigdy żaden obcy kot, dziki lub pół dziki, mnie nie podrapał. Nie wiem dlaczego, ale koty się mnie wcale nie boją. Zawsze podchodzą, ocierają się i kładą na grzbiet w geście poddaństwa. Z kotami mogę robić co chcę i żaden na mnie pazurów nigdy nie wyciągnie, nie ofuka, każdy przybiega na moje zawołanie... To może wydawać się dziwne, ale tak właśnie jest. Tak też jest z pasami. Psy na mnie nie szczekają, często podchodzą bym je pogłaskała, przysiadają przy mnie. Nigdy w życiu nie zaatakowało mnie żadne zwierzę, nawet dzikie, a ze zwierzętami mam do czynienia od małego dziecka.

      Usuń
    2. Jest tylko jeden taki durny pies. Piez moje sąsiadki, który szczeka na wszystko co się rusza. Doszczętnie skretyniały, ale jaka właścicielka taka i suka. Mój kot Kuba nie znosi tego psa. W zeszłym roku Kuba dopadł tego psa (sukę) i prawie by go zadusił, tak mu na karku wisiał. Tak więc to jest jedyny pies, który mnie nie lubi jak i całej reszty świata. ;)

      Usuń
  2. Fajną mieliście wycieczkę :)
    Śliczny kotek, jeden i drugi :) Też zawsze głaszczę i podziwiam napotkane zwierzaczki :D Szkoda że nie można zabrać wszystkich do domu, tych, które wyglądają na porzucone..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wycieczka super. Niestety, stacja kolejowa w Polanicy Zdroju niszczeje, zresztą jak większość takich stacyjek w Polsce. A co do kotów, to już zabrać żadnego bym do domu nie mogła, 3 to i tak dużo jak na moje warunki, a do tego mam dwa młode wariaty, które wszystko roznoszą, zwłaszcza kotka, nad którą często nie da się zapanować. ;)

      Usuń
  3. Oj, żal zostawiać takich rozkoszniaków na ulicy. Ale co zrobić - nie można pomóc wszystkim. Czasem jak idę do pracy, przyplącze się jakiś bezdomny kotek po drodze, dręczy mnie później cały dzień myśl, że nie mogłem go wziąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo, że potem chodzą za mną myśli cały dzień.

      Usuń
  4. Jaki słodziak... Ech... A może mają dom? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na domową nawet w części nie wyglądała, ale najprawdopodobniej jest dokarmiana przez pobliskich mieszkańców i nie boi się ludzi.

      Usuń
  5. Oj zgadzam się z Przemkiem, chodzą za mną myśli o spotkanych kotkach którym pomóc albo je zabrać nie mogę. Mam ogromne poczucie winy .......... :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No żal, ale co zrobimy...

      Usuń
    2. Ostatnio przytargałem nawet jednego kocura co się błąkał od miesiąca w mojej okolicy. Ale okazało się, że ma tzw. opiekunkę, która jednak jak widać beztrosko do takiej opieki podchodzi skoro kot i to rasowy (rosyjski srebrno-niebieski) w zaspach koczuje. Odstawiłem go na miejsce. Było to jakieś 3 tygodnie temu, ale jego "duch" jest wciąż z nami. Podczas zaledwie 15 minutowego pobytu w moim domu oszczał mi całe mieszkanie! Niewykastrowany, obstrzelał mi ściany, tapczan, podłogi, meble. Masakra! Moje kocury w...ne bo wciąż czują zapach obcego kocura. Nakarmiłem go, Mefisto spuścił mu wp..l i odstawiłem jego "pańci" :)

      Usuń
    3. hahaha ;) Oj biedny Ty i Twoje kocury, bo taki "prysk" czuć całymi miesiącami. No widzisz, czasami tak to jest z tymi "pańciami" beztroskimi, tylko szkoda kota (kotów). Głaski dla Twoich M&Msów :)

      Usuń
  6. Cześć, może nie na temat, ale - wlazłam tu przypadkiem i co widzę...prawie swojego Karmela - taki Kuba podobny jako mlodszy, albo odwrotnie, i do Kaktusa też jako starszy. I nawet jasiek w róże jak moje jaśki z kanapy :)
    Buziaki, Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Justynko :) Miło, że wpadłaś na mojego bloga :)

      Usuń
    2. Czasem sobie wdepnę i zaglądnę :)
      Justyna

      Usuń
  7. Śliczne zdjęcia. Ja mam tak samo, kidy jakiś kotek do mnie podbiegnie, to mam ochotę go zabrać do siebie, ale ja niestety nie mam warunków, gdyż mieszkam w bloku i mam już jednego kotka (przybłędę) oraz świnkę morską. Dołączam do obserwatorów i dodaję do blogrolla ;)
    Pozdrawiam
    ~our-favourite-pets.blogspot.com~
    ~my-four-legged-friends.blogspot.com~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak to już jest z nami kociarzami Olu, że serce dla każdego kota mamy otwarte :)

      Usuń
  8. W naszym compundzie mamy kotów pod dostatkiem, wystarczy wyjść przed dom i powiedziec "miau", zeby zaraz przybiegła cala gromadka :)
    Niestety jeszcze nie umiem "wabić" kotów po arabsku :)

    OdpowiedzUsuń

Miło naszej kociej ferajnie, że odwiedzasz nas na naszym blogu.
Jeśli jesteś już po lekturze naszego posta, będziemy wdzięczni za pozostawienie po sobie kilku słów w komentarzu.