wtorek, 21 sierpnia 2012

Ach te gołębie...

Kochani, 6 sierpnia dołączyła do naszej rodzinki malutka, czarna koteczka Izi. Znalazłam płaczące kociątko w krzakach pod balkonem. Izi ( z albańskiego - czarny/czarna) rozruszała oba kocury. To żywe srebro. Po trzech dniach fukania i syczenia na chłopaków stała się zawadiacką, wesołą i bardzo towarzyską koteczką. Sancho jest w niej zakochany - oczywiście kiedy mała Izi nie poluje na jego ogon, a Kuba tworzy z Izunią nierozłączną parę. Nie tylko kocury są zakochane w kotce, ale i moi panowie, których od pierwszej chwili oczarowała. A ja? No cóż ja... Nie potrafię jej nie kochać :) To chodzące mruczenie, łaszenie i myzianie, ale i mały huragan w domu. Potrafi rozruszać każdego i nie sposób się nie uśmiechać kiedy patrzy się na tę małą, czarną pumę. 






20 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. No jasne, że rewelacyjne - wszystkie trzy :D ;)

      Usuń
  2. Piękna jest!! Zastanawiałam się kiedy nam ja przedstawisz na blogu:)))
    Nie mogę oglądac takich słodziaków, bo od razu mam ochotę powiększyć zwierzęcą rodzinę!
    Ale mieszkając sama miałabym za mało rąk dla trzech zwierzaków ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty wiesz ile ja miałam przez ostatnie tygodnie ogórków, śliwek, gruszek, jabłek, kabaczków itp. itd. do przerobienia??? :) Ale uporałam się z robotą :) więc teraz bardziej zadbam o bloga i blogową rodzinkę i przyjaciół blogerów i blogerki :)

      Usuń
  3. Tekla też dzisiaj cały dzień usiłowała zapolować na gołębie :) Szyba nie pozwoliła niestety.
    Ładna trójka smyków, i pomyśleć, że Sancho na jedynaka tylko wyłącznie miał plan iść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pomyśleć, że Sancho był planowany do oddania tam, gdzie nie ma tak psotnickich kotów, a tu popatrz, kto by pomyślał, że tak mu świetnie zrobi towarzystwo młodzieży :)On naprawdę jest teraz szczęśliwy po dogadaniu się z młodymi.
      Niestety... Sancho jest nadal nieufny wobec ludzi. Nie znosi dotyku, czesania, nie zawsze przepada za głaskaniem :( Wciąż go socjalizujemy, bo nadal czuje spory dystans - fakt, że coraz mniejszy, no ale zawsze. Aż boję się pomyśleć, co ten biedaczek przeżył w swoim długim życiu.

      Usuń
    2. więc całe szczęście, że trafiliście na siebie :))) nikt, tak jak Ty Moja Kochana, nie potrafi rozmawiać z kotami :)))) a ja już to dobrze wiem :D
      Sanchez miał i ma szczęście :D

      Pzdr
      Iwona ;) :*

      Usuń
  4. :)))))
    O jak dobrze, dla tych gołębi, że masz siatkę. Zaglądnij jutro do mnie, to zobaczysz czemu tak mówię.
    malutka jest rozkoszna, a Sancho wygląda doskonale. Masz co robić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie siedzę sobie i nadrabiam zaległości za Twoimi drzwiami i Ami trzewiami :)

      Usuń
  5. Ale fajne trio :-)
    Dobrze mają na tym balkonie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to dobrze, że ten balkon mam :) Ale przydała by się piękna, duża woliera dla kotów... :)

      Usuń
  6. Cudowna! Przypomina mi Kicię - lafiryndę mojego Mefisto. Myślę, że gdyby się spotkali z moim lowelasem, to byłaby miłość od pierwszego miauknięcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam wczoraj wieczorem tę lafiryndę kiedy nadrabiałam lekturę Twojego bloga ;) Będą małe czarne cudeńka z tej miłości? ;)))

      Usuń
    2. Oj, niestety nie. Mefisto został pozbawiony tentegasa, Kicia też już nie może (ale mimo, że po sterylizacji to jeszcze się goni lafirynda jedna!).

      Usuń
  7. Ale rozgadane towarzystwo :), masz Ty wesoło przy takiej trójce rozrabiaków :D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wesolutko Kochana :)

      Trochę prywaty.
      Potrzebuję Twojej pomocy jako speca od sib. Czym ty traktujesz futra swoich syberyjczyków, że są tak cudne? Będę musiała wykąpać Sancha kiedy będzie spał po czyszczeniu zębów, bo inaczej do cholery nie można podejść. Weci coś tam polecą, ale nie ma to jak sprawdzone rady właścicieli danej rasy.

      Usuń
  8. Ależ ekstra ekipa! I to w każdej gamie kolorystycznej :)Dużo dałabym za taką zgraną paczkę - może w przyszłości przygarnę jeszcze jednego kociaka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto zaryzykować i dokocić się z czasem :)
      Ostatnio zachwycam się tym moim czarnym maluchem. Zawsze pragnęłam mieć totalnie czarnego kota - no i mam, i do tego koteczkę, a nie jak zwykle kocura ;) :) Czasami marzenia się spełniają :)

      Usuń
  9. Post dl amnie jak znalazł. Za tydzień, może dwa do Fisi sprowadzi się Miecia: dwumiesięczna kotka w kolorze capuccino, z tym ,że białą piankę na na nóżkach ;-)

    Nie wiem jak sie dogadają, Fisia od 10 m-cy jest z nami, ale widać, że choć fuka, ulega sąsiadującym kotom, które przychodzą na nasze podwórko...

    A co do polowań: uratowałam wczoraj jaszczurkę z pyszczka Fiśki - mam nadzieję że ogon szybko odrośnie (bo jego już przy reszcie kadłuba nie było...).

    OdpowiedzUsuń
  10. taka siatka to fajna sprawa, ja zabezpieczam akurat w drugą stronę, bo gołębie sr.... :-)

    OdpowiedzUsuń

Miło naszej kociej ferajnie, że odwiedzasz nas na naszym blogu.
Jeśli jesteś już po lekturze naszego posta, będziemy wdzięczni za pozostawienie po sobie kilku słów w komentarzu.