wtorek, 17 lipca 2012

Nowy, koci członek rodziny w naszym domu.

Niedzielny wyjazd do Warszawy na SuperFinał Futbolu Amerykańskiego zakończył się w poniedziałek powrotem z nowym członkiem rodziny.

Już na początku maja wszyscy podjęliśmy decyzję, że co trzy koty to nie dwa. Adoptowaliśmy starszego, już dość dojrzałego kocura o spokojnym usposobieniu i niesamowitej inteligencji. Wyjazd na SuperFinał był świetną okazją do transportu naszego kota, do jego domu. Czas, który sobie i jemu daliśmy, był świetnym momentem do umocnienia się naszej decyzji, że - tak, chcemy go w naszej rodzinie i z pełną świadomością bierzemy za niego pełną odpowiedzialność.

Zmęczenie wielogodzinną podróżą nie pozwala mi na zdanie obszernej relacji, ale jedno tylko Wam napiszę - jest super i nawet się nie spodziewaliśmy, że pójdzie nam tak gładko w podróży oraz w domu.

Od samego początku Sancho - bo takie nadała mu imię warszawska fundacja Koteria oraz tymczasowa jego opiekunka Beata, chyba wiedział, że przyjechaliśmy właśnie po niego, gdyż od progu przywitał nas serdecznością, ocieraniem się, obwąchiwaniem i pozwolił wziąć się na ręce, co zdziwiło tymczasową opiekunkę.

Resztę opiszę już niebawem, a teraz idę porobić więcej zdjęć, gdyż Sancho jest zafascynowany górami, zielenią, drzewami za oknem, śpiewem ptaków i w tej chwili tylko chodzi po pokojach i zmienia parapety z których może podziwiać swymi wielkimi oczami nowy dla niego świat.


25 komentarzy:

  1. A wiec tu się znalazł:-)) Czekam na dalsze wieści;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zresztą - tylko jeden nerkowiec może tak naprawdę zrozumieć potrzeby drugiego nerkowca :) ;) hihihi

      Usuń
  2. Tak! Na Dolnym Śląsku i to w samiusieńkich Górach Sowich :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć dzieciaku :) Brygada maucząco-sczekających stworów jest wielce zdziwiona że wyszedłeś z nowymi dużymi i nie wróciłeś :)
    Tekla Cie szukała namiętnie rano i wołała:) Nie daj opiekunom w kość bardzo, bardzo proszę!

    Tego wpisu właśnie sie doczekać nie mogłam. Powinnam już do pracy 5 minut temu wyjść, ale aż sie prosił wpis o komentarz :)
    Kurcze, widzę tą fascynację w oczach.. u nas nie miał nic ciekawego za oknem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *miaucząco-szczekająca - aż litery z wrażenia pozjadałam !

      Usuń
    2. Cała podróż była dla niego fascynująca :) Napatrzeć się nie mógł na to wszystko, co go otaczało. Z rąk i z kanapy nie schodził aby tylko oglądać świat przez okna samochodu.

      Noc przebiegła cudownie. Żadnego miauczenia czy narzekania. Myślę, że on wie, iż jest już w swoim domu. Pół nocy przespał w naszej sypialni wraz z Kubusiem. Kuba w moich nogach, a Sancho w nogach nowego Pańcia :)

      Wzorowo korzysta z toalety. W tej chwili razem z Kubusiem dzieli drapak i wschodni parapet, gdzie słońca jest najwięcej o tej porze dnia.

      Leki połknął bez problemu, dał się wyczesać i teraz udaje salonowca wyciągnięty w promieniach słońca.

      Nie martwcie się, bo jest super.

      Pogłaszcz od nas Swoją Gromadkę miaucząco - szczekającą :D

      Buziaki dla Was - Ciebie i P. :*

      Usuń
  4. Widać po nim ,że dobrze czuje się u Ciebie ...
    Życzymy długich dni spędzonych razem...:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu, pierwsze spotkanie było niesamowite. Nie spodziewałam się, że wyjdzie nam na spotkanie, sam do nas podejdzie, przywita się, obwącha, poociera, pozwoli wziąć się na ręce. Odnosiło się wrażenie, że czekał na nas i bez protestów, płaczów dał się przewieźć tyyyyyle km. Nie czuł strachu, tylko ufność :) Jednak koty maja ten dodatkowy, koci zmysł :) Cały czas mruży do nas oczka i nie przechodzi żadnego kryzysu adopcyjnego. Tylko dziwi go króliczek. Nie wie co to takiego jest i raczej go ignoruje ;)

      Usuń
    2. Ale fajnie...
      Cieszę się bardzo ,że trafiliście na siebie :-)

      Usuń
  5. Tak coś czułam od wczoraj, że to do Ciebie trafił Sanchez!!!! :)))))
    Myślę, że wyczuł dobrych ludzi i kociarzy zarazem, a poza tym wyczuł dobrą energię i nastawienie dlatego się nie denerwował.
    Bardzo się ciszę, że wszystko tak gładko poszło no i że Sanchez będzie cały czas z nami :)))
    Wygłaszcz go ode mnie!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak Ty to wyczułaś? Musisz mieć niezłego niucha (czyt. intuicję) :D
      Wygłaskany dzisiaj za wszystkie czasy :)
      Wszyscy go wygłaskują i daje się wszystkim głaskać. Nawet wybrał już swój ulubiony parapet - obserwuje wszystko co się dzieje :)

      Jutro idziemy do jego nowego weta zrobić przegląd nadwozia i podwozia oraz silnika ;)

      Usuń
  6. A to ci dopiero! Zagadka rozwiązana :) Czyli tak jakby... wszystko zostało w rodzinie :) Jakoś przyjemnie pomyśleć, że Sanchez nie trafił gdzieś do zupełnie obcych! Toż to niemal jak przeprowadzka jedynie na innego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeskoczył tylko z jednego bloga na drugi blog, choć trwało to 8h jazdy samochodem

      Usuń
    2. Takie kurde słabe łącza :) Jakieś 0,75 kilo kota na godzinę :)

      Usuń
    3. A bo to łącza A2 :)

      Usuń
  7. O jej! Odnalazłam Sancha! Mojego ulubieńca! :-) Bardzo się cieszę, że będę mogła dalej go podglądać... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, teraz będzie od czasu do czasu gościł na tym blogu i dzielił go ze sowimi nowymi domownikami :)

      Usuń
  8. Aż się łezka zakręciła... :)! Powodzenia :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! :)
      Jest bardzo dobrze i Sancho w tej chwili już śpi razem z Kubusiem :)
      Kubuś teraz ma swojego Dziadka Sancha przed którym czuje respekt :), musimy tylko jeszcze odnaleźć Wujka Tofika i cała rodzinka będzie już w komplecie :)

      Usuń
  9. Powodzenia! Wspaniala i wzruszajaca historia! Kibicujemy az ze Szwecji! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy serdecznie :) Już po drugiej, spokojnej nocy i spokojnym dniu. Je, pije, śpi, kontrola stada i obwąchanie domu, je, pije, śpi itd.
      Bardzo zainteresowany zabawkami juniora (Kubusia) oraz drapakiem gdzie już zaanektował sobie stałe miejsce na legowisko :)
      Teraz pracujemy nad powrotem do formy, dajemy mu leki na tę jego mocznicę i kompleksy witaminowe dla seniorów, walczymy z łuszczycą skóry i trzeba zrobić mu porządek z uzębieniem, a poza tym kot zadowolony z życia i potwornie żarłoczny :) Je tyle, że z podziwu nie mogę wyjść :) Dzisiaj będzie miał na kolację jajka z ryżem i owocami morza :) zobaczymy jak mu będzie smakowała nowa dieta dla nerkowców - mam kilka przepisów, więc będziemy eksperymentować :)

      Usuń
    2. ale on diete niskobiałkową powinien mieć :P

      Usuń
    3. Oczywiście, że niskobiałkową :) Kochanie, kotom chorym na mocznicę można podawać jajka gotowane na twardo, ostrygi z puszki, mięso kurczaka, indyka, sery - musi być wysokogatunkowe, ale nie wolno podawać wołowiny, wieprzowiny. Mamy Royala dla niego, ale będę mu gotować jedzonka na bazie ryżu i tego co może jeść. Znalazłam nawet przepisy na dania dla mocznikowców :) Zobacz : http://www.koty.pl/porady/zywienie/art3.html Już sobie pospisywałam sporo przepisów :D

      Usuń
  10. Na zdjęciu go nie poznałam, ale jak przeczytałam o niezwykłej inteligencji, wiedziałam już, że to Sanchez - to jestem pewna, że nie zostanie zwrócony jak Bezik. Gratuluję decyzji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wspominaj mi o Beziku, bo aż żal się robi, że ludzie tak potrafią postąpić ... ech taka nieodpowiedzialna decyzja :(

      Usuń

Miło naszej kociej ferajnie, że odwiedzasz nas na naszym blogu.
Jeśli jesteś już po lekturze naszego posta, będziemy wdzięczni za pozostawienie po sobie kilku słów w komentarzu.