wtorek, 19 czerwca 2012

Dlaczego koty malują?

Dlaczego koty malują?
Naukowcy etologowie odkryli, że koty są szczególnie uzdolnione w kierunku sztuk wizualnych.
Oprócz postrzegania piękna i rozróżniania kolorów, wiele z nich wskazuje na chęć tworzenia.
Najstarszy
dowód na zdolności kotów do rysowania pochodzą z 5000 roku pne! Nowoczesna wystawa prac udowodniła, że koty są naprawdę niesamowicie uzdolnione. Z pełną ekspresją, rozróżniając i łącząc kolory, koty potrafią tworzyć swoje niepowtarzalne obrazy.
Niektórzy uważają, że zjawisko to powstało w starożytnym Egipcie, gdyż w 90 latach XX wieku, został znaleziony rzekomo pogrzebany dowód, który zawierał na papirusie odbitą łapę kota.

W Anglii opublikowano książkę zatytułowaną "Dlaczego koty malują?". Autorzy,
Heather Busch i Burton Silver, opisują z poczuciem humoru podstawowe techniki i gatunki, które odpowiadają kotom oraz zachęcają właścicieli kotów do podjęcia przez ich podopiecznych prób malowania. Książka zawiera również krótkie biografie mruczących artystów.

Pepper studiujący swoje odpicie ;)
Kot Pieprz jest jednym z kotów, którego opisano w tej książce. Pieprz pierwsze swoje prace wykonał kremem nawilżającym na szybie. Następnie kot eksperymentował z proszkiem i Rouge, który mieszał z płynem. Gdy tylko jego opiekunka zorientowała się, że jej kot maluje, postanowiła kotu podsunąć farby akrylowe. Przez dziesięć lat, Pieprz "stworzył" ponad 200 prac. Zdecydowana większość to autoportrety. Za każdym razem kot razem z opiekunką, długo studiuje swoje odbicie w lustrze, a następnie zabiera się do malowania na papierze tego co widział.






Smokey - uznawany jest za "mistrza" romantycznych wiejskich krajobrazów. Za każdym razem, według autorów książki, kot wybiera kącik w ogrodzie, który go inspiruje i co pozwala właścicielowi umieścić sztalugi i farby. Kot miejsce to wybiera poprzez oznaczeniem go moczem.


Smokey w czasie pracy


Gdzie jest Smokey?

Pręgowany tygrys, podczas gdy jeszcze był kociakiem, pokazał niezwykłą skłonność do segregowania opadłych liści i umieszczał je w małych grupach. Właścicielka kota nie od razu zwróciła uwagę na piękno tych kompozycji, zwłaszcza, że kot często niszczył swoje prace.

Kot Charlie - malarz realistyczny ;)
 
Wong Wong i Lu Lu
 Lu Lu i Wong Wong słynną w środowisku parą kotów oraz współautorami obrazów. Lu Lu już zdobyła pozycję największej włoskiej "Artystki", kiedy jeszcze nie znała Wong Wong. Tak opisywane jest ich pierwsze spotkanie: Lu Lu powędrowała na teren sąsiedniej posesji, gdzie właśnie Wong przymierzał się do namalowania kolejnego swojego "arcydzieła" kiedy to Lu Lu podeszła i dodała na obrazie kilka własnych uderzeń, jakby całe życie nic nie robiła tylko malowała.  Kilka tygodni później Lu Lu i Wong Wong stali się stałym duetem malarskim.

 
Wierzcie lub - nie, ale w Mediolanie (Włochy) zorganizowano specjalną wystawę dzieł sztuki kotów z całego świata (Exposizione dell'Arte Felino), gdzie przyznano nagrodę najbardziej utalentowanemu kotu. Nagroda to: "Złota Łapa" (Zampa d'Oro) .
Uważa się, że domowe koty są bardziej skłonne do malarstwa niż dzikie. Ale w śród artystów można znaleźć i dzikie koty, choćby ocelot Pedfut.


 Pedfut jest ulubieńcem zwiedzających ZOO w Phoenix w Arizonie. Jest to mieszkaniec lasów tropikalnych Ameryki Łacińskiej. Ocelot jest uważany za gatunek rzadki i nie każde ZOO może pochwalić się takim eksponatem. Unikalny Pedfut również ma talent malarza-artysty, który ujawnił się w 2004 roku.
Wtedy to kot trafił do ogrodu zoologicznego, a że dzikie koty często bardzo się nudzą w niewoli, postanowiono zająć go czymś i wymyślić dla niego zabawę. Opiekun postanowił przybić do ściany obudowy płótno i pozostawić mu kilka kolorów farby. Ocelot wkrótce zainteresował się płótnem i zaczął pocierać się o nie szyją, głową, a następnie całym ciałem. Ta technika wśród kotów - artystów - jest rzadkością, gdyż zwykle do malowania używają łap.
Niestety Pedfuta w tej książce nie opisano, ale ten fakt wcale nie przeszkadza jego wiernym fanom, którzy podziwiają coraz to nowe arcydzieła, a które są sprzedawane na aukcjach internetowych.

Pod wpływem lektury tej książki, postanowiłam i ja sprawdzić czy mój Kuba Mruczyński również posiada talent malarski. Spróbujemy! Zobaczymy! ;)

PS. Jeśli będziecie mieli szczęście nabyć wspomnianą książkę w oryginale ją przeczytać, to naprawdę polecam. Niestety - w języku polskim jeszcze się nie ukazała, więc tylko osoby znające dobrze język angielski będą mogły zapoznać się z pełną treścią tej humorystycznej i inspirującej lektury.

21 komentarzy:

  1. Moim zdaniem ludziom odbiło - biedne zwierzęta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przypomniała mi jedna z facebookowiczek, że jest kotka, która gra na fortepianie :) Sama zainteresowała się grą na instrumencie. Myślisz, że koteczka jest też biedna?
      Jeśli kot sam podejmuje jakieś działania, to na pewno nie są dla niego uciążliwe :)

      Usuń
    2. Niby wszystko pięknie, ładnie, ale ja się z retro muszę zgodzić.

      1. Nie wiem, czy chciałbym mieć uwalane w farbie mieszkanie (podłogi, meble, ściany). Te zdjęcia są fajne, ale ustawiane, farba na "obrazach" sucha, a wokół czysto. To nie robot precyzyjnie celujący w "płótno", a żywe i energiczne stworzenie - do tego mocno nieprzewidywalne. Można podłożyć gazety, wyścielić mieszkanie folią, a po malarskim szaleństwie kota wykąpać... ale nie można chyba wtedy mówić, że "kot sam podejmuje działania", gdy się nad nim stoi i pilnuje, by nie zapaćkał np. ścian.

      2. Nie wiem, czy to takie fajne jak kot nałyka się farby - bo nie wyobrażam sobie kota, który nie chciałby tego zlizać ze swoich łapek czy poplamionego futerka. Można użyć nietoksycznych farb - to taka sama bzdura jak lansowane produkty pseudoekologiczne! Nie ma czegoś takiego jak nietoksyczna czy nieszkodliwa farba. Produkty z etykietką "nieszkodliwy/nietoksyczny" są po prostu mniej szkodliwe od normalnych. Ponadto ta pozorna "nietoksyczność" jest badana pod kątem ludzi, co nie oznacza wcale, że dla delikatnego kociego organizmu jest obojętna.

      Usuń
    3. Co nie zmienia, że książka jest warta przeczytania :) i podejścia do sprawy tak jak podeszli do niej autorzy :)

      A co do tego czy i co kot zapaćka, to chyba wolę mieć zapaćkane ściany niż podrapaną kolejną skórzaną sofę w artystyczną tarkę do warzyw. Również nie widzę nic złego w tym, kiedy opiekun nadzoruje zabawy kota, przynajmniej jest kontrola nad sprawczo-niszczycielską naturą pupila... niestety - jak wychodzę z domu na kilka godzin to czasami nie wiem do jakiego mieszkania wrócę - tak więc kontrola nad zabawami zwierząt i dzieci musi być :)))))) A co do wylizywania farb - dzisiaj są tak bezpieczne farby - zwłaszcza dla dzieci, że nawet gdy zwierz się upaprze to wylizanie takiej farby nie będzie przyczyną zatrucia pokarmowego czy nie będzie stanowić problemu z wytarciem jej z łap wilgotnym ręcznikiem.

      A do książki trzeba podchodzić z przymrużeniem oka, tak jak to zrobili jej autorzy: Heather Busch i Burton Silver ;) :)

      Usuń
    4. Tak jest Siostro, czytanie książek nie boli, wszystko co rozwija i czym możemy pogłębić wiedzę warte zgłębienia jest :) Mimo mego sceptycyzmu, post zacny i ciekawy. Farby od Mefisto jednak będę trzymał z daleka. Wystarczy , że rozwija swój talent "śpiewaczy". Bogowie! Ileż i jak długo można drzeć pyszczek od bladego świtu! :)))

      Usuń
  2. Ciekawe jakie moje dziewczyny mają uzdolnienia? ;)))))
    Jedna na pewno ma uzdolnienia kulinarne, gdyż jest smakoszem i krytykiem kulinarnym tego, co ugotuję.
    Druga jeszcze nic nie ujawniła, więc może ma jakiś ukryty talent, np. malarski?
    Byłaby pierwsza w rodzinie ;)

    Pozdrawiamy
    Sonia i Alinka wraz z Dużą Gosią

    Ps.Dzięki za poradę (Ty już wiesz jaką) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znasz dnia i godziny kiedy Cię kotka zaskoczy swoim talentem ;)
      Kubek np. jest świetnym sportowcem. Skacze na ponad dwa metry wzwyż ;)
      Dot. Ps. Nie ma za co Gosiu. Mam tylko nadzieję, że się moja metoda sprawdzi i u Ciebie :)
      Pozdrawiamy Was Dziewczyny :)

      Usuń
  3. Ciekawe rzeczy opisujesz, wszystko jest możliwe :-)
    A jakie to wszystko kolorowe ...
    Nie przeczytam w oryginale, poczekam może ktoś przetłumaczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś ja się wezmę za tłumaczenie, bo książka przezabawna i przepięknie ilustrowana.

      Usuń
    2. ...a raczej nie ilustrowana, tylko opatrzona przepięknymi zdjęciami. naprawdę niektóre zachwycają :)

      Usuń
  4. moja kolezanka z pracy opowiadala mi o swoim kocie, ktory tez maluje. do tej pory bylam przekonana, ze to zwykle nasladownictwo, gdyz kolezanka jest malarka-amatorka i jej kot nasladuje ja. wiadomo, ze koty potrafia nasladowac niektore zachowania swoich wlascicieli i bylam do tej pory przekonana, ze tak wlasnie jest. musze jej pokazac twoj post i podac tytul tej ksiazki.
    swietny post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa które prace są lepsze: koleżanki czy kota ;)

      Usuń
    2. Oczywiście, że kota :) Twój post stał się wczorajszym tematem u nas w pracy. Dzisiaj obejrzałam dwie prace koleżanki kota. Zrobiłam zdjęcia :) Mogę je Tobie przesłać na meila? Zobaczysz jakie i w Polsce są uzdolnione koty :)

      Usuń
  5. Jestem ciekawa tych prac, szkoda, że ich więcej nie pokazałaś.
    Hmm, chyba nie będę ryzykować dając moim farby, już widzę to sprzątanie;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Specjalnie na życzenie, jutro - jak wrócę z konsultacji z Kłodzka, to powrzucam kilka zdjęć z książki :)

      Usuń
    2. No chyba, że mnie tam na urologi ponownie zatrzymają, to wrzucę jak wrócę (ale się rymnęło jak czasami Amisi ;) )

      Usuń
    3. Dodałam kilka nowych zdjęć bohaterów mojego postu, a reszta do obejrzenia i poczytania w książce. :D

      Usuń
  6. Hmmm.... Trzeba farby z szuflady wyciągnąć i sprawdzić, może jakiś Picatsso mieszka z nami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to koniecznie trzeba sprawdzić, bo jeśli wśród Twoich kotów jest jakiś ukryty talent, to grzechem było by go zmarnować ;)

      Usuń
  7. Fajne te niektóre zdjęcia:)
    Lucek tworzy "arcydzieła" jak mi zwali kwiatka z parapetu. A ostatnio zdarza się coraz częściej, bo muchy wpadają do domu a wtedy nic się już nie liczy dla niego... ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdjęcia rozbrajające:) Da się dostać tą książkę w Polsce? Bo jak dotąd znalazłam tylko na Amazonie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Miło naszej kociej ferajnie, że odwiedzasz nas na naszym blogu.
Jeśli jesteś już po lekturze naszego posta, będziemy wdzięczni za pozostawienie po sobie kilku słów w komentarzu.