poniedziałek, 25 czerwca 2012

Szukamy Tofika

Niestety ;( - wciąż szukamy naszego Tofisia. Nie tracimy wiary w jego odnalezienie, choć minął już miesiąc i dwa dni od jego zaginięcia.
 Połowa miasta oplakatowana. Nowe ogłoszenia musimy  rozwiesić, bo ludzi "dobrej roboty", którzy nam je zrywają, nie brakuje. Z uporem maniaka wieszamy nowe i wieszać będziemy. 

Biorę już pod uwagę to, że ktoś go przygarnął i zakochał się w nim tak jak myśmy się zakochali pierwszego dnia, kiedy przygarnęliśmy go z ulicy, bo trudno się nie zakochać w takim myziaku, który okazuje wdzięczność i przywiązanie. Wiem, że w takim przypadku byłaby mała szansa na to, by Tofik wrócił do domu, ale chyba lepsze to, niż miałby szukać schronienia byle gdzie i jeść byle co. Nie daj losie - głodować. Tofik, to przecież chodzący przewód pokarmowy, wiecznie głodny i wiecznie żebrzący  o małe co nieco.

Szkoda, że po miesiącu nie mam dobrych wieści, ale mam nadzieję, iż w niedługim czasie będę mogła napisać - znaleźliśmy Tofika!



piątek, 22 czerwca 2012

Oddaj kosmetyk, uratuj życie zwierzakom! Blogowa akcja pomocy.

Jedna z moich ulubionych "włosomaniaczek", właścicielka bloga Siempre la belleza jest inicjatorką akcji pomocy - blogowej zbiórki dla zwierzaków.
Chodzi o zbiórkę kosmetyków oraz biżuterii, które to będą wystawione na aukcjach charytatywnych przez Fundację Agapeanimali. Cały dochód będzie przeznaczony na ratowanie życia podopiecznych fundacji. 
Jeśli posiadacie kosmetyki, których nie używacie, są w dobrym stanie (nawet takich, których zużycie jest naprawdę minimalne), a mają aktualny termin przydatności lub biżuterię, którą chętnie przeznaczycie na ten cel, to prześlijcie je do 6 lipca br. Więcej szczegółów na stronie bloga Siempre .

Zobaczcie komu możecie pomóc 

(zdjęcia udostępniam z bloga Siempre)




Moje drogie Blogerki, Blogerzy i Facebookowicze, udostępniajcie i piszczcie o tej akcji.
Najbardziej popularne blogi mają naprawdę sprawczą moc!

Apel Siempre


"Apeluję do wszystkich blogerek, szczególnie tych najpopularniejszych, które mają największą moc - skorzystajcie z tej mocy i zróbcie coś dla zwierzaków :) Wasz jeden post z tą informacją robi różnicę!"

czwartek, 21 czerwca 2012

Dalszy ciąg współpracy z Zoohurtowo.pl

Miło mi poinformować, że pod dwóch miesiącach owocnej współpracy pomiędzy blogiem "Kici czyli świat wg Kota", a sklepem internetowym Zoohurtowo.pl, współpraca zostaje przedłużona na następne miesiące.

Tak więc bądźcie przygotowani na kolejne recenzje ciekawych i wartych uwagi produktów, które przetestujemy specjalnie dla Was. 


wtorek, 19 czerwca 2012

Dlaczego koty malują?

Dlaczego koty malują?
Naukowcy etologowie odkryli, że koty są szczególnie uzdolnione w kierunku sztuk wizualnych.
Oprócz postrzegania piękna i rozróżniania kolorów, wiele z nich wskazuje na chęć tworzenia.
Najstarszy
dowód na zdolności kotów do rysowania pochodzą z 5000 roku pne! Nowoczesna wystawa prac udowodniła, że koty są naprawdę niesamowicie uzdolnione. Z pełną ekspresją, rozróżniając i łącząc kolory, koty potrafią tworzyć swoje niepowtarzalne obrazy.
Niektórzy uważają, że zjawisko to powstało w starożytnym Egipcie, gdyż w 90 latach XX wieku, został znaleziony rzekomo pogrzebany dowód, który zawierał na papirusie odbitą łapę kota.

W Anglii opublikowano książkę zatytułowaną "Dlaczego koty malują?". Autorzy,
Heather Busch i Burton Silver, opisują z poczuciem humoru podstawowe techniki i gatunki, które odpowiadają kotom oraz zachęcają właścicieli kotów do podjęcia przez ich podopiecznych prób malowania. Książka zawiera również krótkie biografie mruczących artystów.

Pepper studiujący swoje odpicie ;)
Kot Pieprz jest jednym z kotów, którego opisano w tej książce. Pieprz pierwsze swoje prace wykonał kremem nawilżającym na szybie. Następnie kot eksperymentował z proszkiem i Rouge, który mieszał z płynem. Gdy tylko jego opiekunka zorientowała się, że jej kot maluje, postanowiła kotu podsunąć farby akrylowe. Przez dziesięć lat, Pieprz "stworzył" ponad 200 prac. Zdecydowana większość to autoportrety. Za każdym razem kot razem z opiekunką, długo studiuje swoje odbicie w lustrze, a następnie zabiera się do malowania na papierze tego co widział.






Smokey - uznawany jest za "mistrza" romantycznych wiejskich krajobrazów. Za każdym razem, według autorów książki, kot wybiera kącik w ogrodzie, który go inspiruje i co pozwala właścicielowi umieścić sztalugi i farby. Kot miejsce to wybiera poprzez oznaczeniem go moczem.


Smokey w czasie pracy


Gdzie jest Smokey?

Pręgowany tygrys, podczas gdy jeszcze był kociakiem, pokazał niezwykłą skłonność do segregowania opadłych liści i umieszczał je w małych grupach. Właścicielka kota nie od razu zwróciła uwagę na piękno tych kompozycji, zwłaszcza, że kot często niszczył swoje prace.

Kot Charlie - malarz realistyczny ;)
 
Wong Wong i Lu Lu
 Lu Lu i Wong Wong słynną w środowisku parą kotów oraz współautorami obrazów. Lu Lu już zdobyła pozycję największej włoskiej "Artystki", kiedy jeszcze nie znała Wong Wong. Tak opisywane jest ich pierwsze spotkanie: Lu Lu powędrowała na teren sąsiedniej posesji, gdzie właśnie Wong przymierzał się do namalowania kolejnego swojego "arcydzieła" kiedy to Lu Lu podeszła i dodała na obrazie kilka własnych uderzeń, jakby całe życie nic nie robiła tylko malowała.  Kilka tygodni później Lu Lu i Wong Wong stali się stałym duetem malarskim.

 
Wierzcie lub - nie, ale w Mediolanie (Włochy) zorganizowano specjalną wystawę dzieł sztuki kotów z całego świata (Exposizione dell'Arte Felino), gdzie przyznano nagrodę najbardziej utalentowanemu kotu. Nagroda to: "Złota Łapa" (Zampa d'Oro) .
Uważa się, że domowe koty są bardziej skłonne do malarstwa niż dzikie. Ale w śród artystów można znaleźć i dzikie koty, choćby ocelot Pedfut.


 Pedfut jest ulubieńcem zwiedzających ZOO w Phoenix w Arizonie. Jest to mieszkaniec lasów tropikalnych Ameryki Łacińskiej. Ocelot jest uważany za gatunek rzadki i nie każde ZOO może pochwalić się takim eksponatem. Unikalny Pedfut również ma talent malarza-artysty, który ujawnił się w 2004 roku.
Wtedy to kot trafił do ogrodu zoologicznego, a że dzikie koty często bardzo się nudzą w niewoli, postanowiono zająć go czymś i wymyślić dla niego zabawę. Opiekun postanowił przybić do ściany obudowy płótno i pozostawić mu kilka kolorów farby. Ocelot wkrótce zainteresował się płótnem i zaczął pocierać się o nie szyją, głową, a następnie całym ciałem. Ta technika wśród kotów - artystów - jest rzadkością, gdyż zwykle do malowania używają łap.
Niestety Pedfuta w tej książce nie opisano, ale ten fakt wcale nie przeszkadza jego wiernym fanom, którzy podziwiają coraz to nowe arcydzieła, a które są sprzedawane na aukcjach internetowych.

Pod wpływem lektury tej książki, postanowiłam i ja sprawdzić czy mój Kuba Mruczyński również posiada talent malarski. Spróbujemy! Zobaczymy! ;)

PS. Jeśli będziecie mieli szczęście nabyć wspomnianą książkę w oryginale ją przeczytać, to naprawdę polecam. Niestety - w języku polskim jeszcze się nie ukazała, więc tylko osoby znające dobrze język angielski będą mogły zapoznać się z pełną treścią tej humorystycznej i inspirującej lektury.

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Siatka ochronna dla kota.

Niedawno kupiliśmy siatkę ochronną na balkon, a raczej na lodżię, gdyż posiadamy zabudowany, szeroki balkon z szerokimi parapetami jakie budowało się jeszcze w latach 70-tych.

Wypadnięcie, w czasie snu wraz z legowiskiem, które się zerwało pod naszym kocurkiem - Tofikiem, zmusiło nas do zabezpieczenia lodżii. Przez lata nie przydarzył się nam taki wypadek, by kot wypadł, uciekł w szoku i nie można było go znaleźć. Choć koty rezydują w naszym domu od blisko 30 lat, nadal się uczymy - również na błędach.

Teraz tylko jeszcze czeka nas zainstalowanie całości. Oby się sprawdziło. Przeszukaliśmy wiele ofert, ale myślę, że produkt Trixie jest dobrym wyborem - poza tym jest bardzo estetyczna.

sobota, 16 czerwca 2012

Przyłapani

Dzisiaj pytanie - trochę osobiste i intymne.
Jak sypiacie?
Bo my - dobrze (przepraszamy za jakość zdjęcia, ale przyłapano nas nad ranem telefonem ;) )


wtorek, 12 czerwca 2012

Tuptuś Królikiewicz

Dzisiaj fotoblogowo, ale nie o kotach, a o Tuptusiu Królikiewiczu.
Tuptuś jest miniaturowym króliczkiem, którego przed kilkoma laty dostał na Wielkanoc mój młodszy synek. Jest to jego futerko, a on jest człowiekiem futerka. Tuptuś mieszka sobie z nami i z dwoma kotami, z którymi bardzo się zaprzyjaźnił.
Oto kilka słodkich, tuptusiowych fotek.


Tuptuś jeszcze jako maluszek